Jeżeli ktoś założył, że polskie władze wyczerpały już swoją pomysłowość w kwestii reform prawa podatkowego i bankowego, to zgrzeszył fatalnym optymizmem. Oto bowiem nadciągają nowe, przygotowane przez Ministerstwo Finansów zmiany, przyjmujące postać kolejnej instytucji gromadzącej dane o obywatelach, a dokładnie, o ich kontach bankowych. A nazywać się ona będzie: Centralna Baza Rachunków.

 

Wszyscy jesteśmy winni

Podobnie jak w przypadku ostatnich reform, szczególnie tej zaostrzających kary dla nierzetelnych VAT–owców oraz powołującej do życia Krajowej Administracji Skarbowej, powodem dla jej przeprowadzenia stała się walka z przestępczością i podniesienie poziomu bezpieczeństwa obywateli. Można by wręcz rzec, iż nasze władze to nowe wcielenie legendarnych Strażników Teksasu, którzy żyli po to, aby ścigać różnego rodzaju czarne charaktery. Tyle że Strażnicy Teksasu zwalczali konkretnych przestępców; a co do naszych włodarzy… nie sposób pozbyć się ponurego wrażenia, że ich celem są wszyscy obywatele, traktowani jak potencjalni oszuści i kombinatorzy.

Centralna Baza Rachunków

Czymże więc jest owa instytucja? Jest to swego rodzaju gigantyczny magazyn informacji dotyczących środków finansowych różnego rodzaju podmiotów, gromadzonych na kontach bankowych, oraz transakcji przez nie przeprowadzanych. Jednak to co najbardziej rzuca się w oczy, a jednocześnie budzi uzasadniony niepokój, to po pierwsze duża liczba instytucji zmuszonych do przekazywania informacji na rzecz Centralnej Bazy Rachunków, po drugie zakres tych informacji, a po trzecie, ilość organów państwowych mających mieć dostęp do danych zebranych przez CBR.

Zacznijmy od tego, kto będzie miał obowiązek dzielić się informacjami z CBR. Niestety, lista podmiotów jest długa; będą to bowiem:

  • banki
  • SKOK –i
  • instytucje kredytowe
  • oddziały instytucji kredytowych
  • ubezpieczyciele
  • firmy inwestycyjne
  • Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych
  • Narodowy Bank Polski
  • fundusze inwestycyjne
  • fundusze emerytalne
  • przedsiębiorstwa oferujące produkty i usługi w zakresie przechowywania danych

Sporo, prawda? Ale to dopiero początek. Następna lista obejmuje docelową zawartość Centralnej Bazy Rachunków. A znajdą się w niej:

  • rachunki bankowe
  • rachunki płatnicze
  • rachunki otwarte w SKOK–ach
  • umowy o udostępnieniu skrytki sejfowej
  • rachunki papierów wartościowych
  • dane dotyczące transakcji realizowanych na rzecz danego uczestnika funduszu
  • umowy ubezpieczenia umożliwiające osiąganie zysków ze zgromadzonego kapitału, a w szczególności umowy ubezpieczenia na życie powiązane z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi.
  • produkty lub usługi umożliwiające przechowywanie danych uwierzytelniających niezbędnych do uzyskania dostępu do walut wirtualnych
  • rachunki zbiorcze oraz służące do ich obsługi rachunki pieniężne

Przekładając powyższą listę na bardziej czytelny język, zakres informacji gromadzonych przez CBR obejmie:

  • dane dotyczące poszczególnych rachunków
  • dane poszczególnych posiadaczy rachunków
  • dane identyfikacyjne beneficjentów rachunków
  • dokładną datę otwarcia i zamknięcia rachunku
  • rodzaj rachunku, a także NIP instytucji, która ów rachunek otwarła
  • numer telefonu oraz adres e–mail przypisany do konkretnego konta
  • kod waluty

(na szczęście, w CBR nie będą gromadzone szczegółowe dane o samych transakcjach)

Aby dopełnić obrazu zakresu inwigilacji, jakiej poddani zostaną obywatele, spójrzmy na listę instytucji, które będą miały nieograniczony dostęp do gromadzonych przez CBR informacji. A są to:

  • Policja
  • sądy karne
  • jednostki organizacyjne prokuratury
  • Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego
  • Centralne Biuro Antykorupcyjne
  • Żandarmeria Wojskowa
  • Krajowa Administracja Skarbowa
  • Służba Kontrwywiadu Wojskowego
  • Straż Graniczna
  • Generalny Inspektor Informacji Finansowej
  • Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego
  • komornicy sądowi
  • administracyjny organ egzekucyjny
  • centralne biuro łącznikowe

Jak widać z powyższego zestawienia, państwo polskie uzurpuje sobie tak wielkie prawa do ingerencji w gospodarczą sferę życia obywateli, że w niepamięć odchodzą takie terminy jak poufność i tajemnica bankowa. Ale co tak naprawdę w praktyce oznacza powołanie Centralnej Bazy Danych?

Konsekwencje

Przede wszystkim, CBR to napis nagrobny na mogile tajemnicy bankowej, która niestety ostatecznie umiera. Bo jak inaczej nazwać można sytuację, w której dostępne będą dane na temat zawartości kont bankowych, ich właścicieli, czasu otwarcia i zamknięcia rachunków itd. Jest to bardzo niekomfortowe dla podmiotów korzystających z usług instytucji, jakie znalazły się na celowniku CBR, a którzy liczyli na ich pełną poufność. To tak, jakby iść do lekarza, a następnie na stronie internetowej gabinetu zobaczyć ujawnione informacje na temat swojej choroby. Na pewno nie byłoby to nic przyjemnego.

Druga sprawa, to ilość instytucji mających dostęp do danych gromadzonych przez CBR. Im więcej owych instytucji, tym większa rzesza urzędników, a im większą rzesza urzędników, tym większa szansa, że któryś z nich popełni zwykły błąd, lub „popisze” się rażącą niekompetencją, na skutek której poufne informacje wyciekną na zewnątrz.

Trzeci problem, bodajże najpoważniejszy, wynika z faktu gromadzenia ogromnej liczby danych przez jeden podmiot. Gdyby bowiem doszło do poważnej awarii systemu informatycznego, używanego do zbierania i magazynowania informacji, lub co gorsza ataku hakerskiego, istnieje poważne ryzyko dostania się wielkiej liczby wiadomości w niepowołane ręce. Strach pomyśleć, co będzie, jeżeli baza danych CBR znajdzie się pod kontrolą organizacji przestępczych, które doskonale będą wiedzieć, kto, gdzie oraz ile środków finansowych zgromadził; kto może stać się celem np. szantażu, czy też porwań dla okupu. Mamy więc do czynienia z paradoksalną sytuacją, w której władze, pod pozorem walki z przestępczością, stworzyły narzędzie, które może stać się bardzo groźne, ale właśnie w rękach przestępców!

Ostatnia rzecz, to dotyczące już nie tylko przedsiębiorców, ale także wszystkich innych obywateli poczucie, że na ich szyjach coraz silniej zaciska się pętla państwowej ingerencji, co stoi w jawnej sprzeczności z zasadami państwa liberalnego. A w takich warunkach coraz trudniej funkcjonuje się nie tylko właścicielom firm, ale również każdemu przeciętnemu Kowalskiemu.

Na szczęście, reforma powołująca do istnienia CBR nie zacznie obowiązywać od razu. Ma ona być wprowadzana dwuetapowo, przy czym pierwsze jej założenia wejdą w życie po 26 miesiącach, a kolejne po 38. A to da czas, na przygotowanie obrony.

Ewakuacja

Tak, wydaje się, że najlepszą metodą przeciwstawienia się coraz to nowym pomysłom rządu jest ucieczka do innej jurysdykcji. I nie chodzi tu jedynie o kwestie prowadzenia firmy, gdzie wyjściem byłoby przeniesienie działalności do Wielkiej Brytanii lub zarejestrowanie firmy w Anglii, Walii lub Szkocji, ale także o wybór kraju, w którym tajemnica bankowa jest wciąż respektowana, a dane dotyczące zawartości kont, czy też informacje na temat właścicieli rachunków, ewentualnie ich beneficjentów pozostaną poufne.

No i nareszcie coś optymistycznego. Takich jurysdykcji, których prawo bankowe dba o interes klienta jest całkiem sporo. Część z nich możemy znaleźć w Europie; mowa chociażby o Szwajcarii, Liechtensteinie, Luksemburgu czy Monako. Gdyby jednak ktoś (słusznie zresztą) równie mocno jak pomysłów polskich władz obawiał się nieograniczonej wręcz inwencji instytucji Unii Europejskiej (pamiętajmy chociażby o dyrektywie BRRD), zawsze może szukać kraju poza Starym Kontynentem. W tym przypadku na szczególną uwagę zasługują Singapur, Hongkong i Kajmany. Ewentualnie inne raje podatkowe, oferujące atrakcyjne rozwiązania z zakresu prawa bankowego.

Krótko mówiąc, rozwiązaniem jest konto bankowe za granicą.

A na zakończenie….

Podsumowując ostatnie posunięcia Ministerstwa Finansów, można posłużyć się cytatem z kultowej polskiej komedii: „… Permanentna inwigilacja! Nie wytrzymam!…”

Autor: B.Fuchs