Pod skrótem FATCA, kryje się nazwa amerykańskiej regulacja prawnej (Foreign Account Tax Compliance Act) dotyczącej zgodności z przepisami podatkowymi kont zagranicznych. Jej twórcami są Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych oraz Amerykański Urząd Skarbowy. (IRS). Data jej uchwalenia to 28.03.2010 r.

Ustawa ta jest mocno kontrowersyjna, gdyż ma godzący w tajemnice bankową cel; jest nim chęć przeciwdziałania unikania opodatkowania przez rezydentów podatkowych USA, będących właścicielami zagranicznych rachunków bankowych lub inwestycyjnych oraz zapobieganie wykorzystywania przez amerykańskich podatników zagranicznych instytucji finansowych do ukrywania wysokości dochodów lub tworzenia struktur agresywnego planowania podatkowego.

Ważny jest termin

Osiągnięcie owego celu wymaga od sygnatariuszy umowy przekazywania przez ich instytucje finansowe takie jak banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze inwestycyjne oraz instytucje powiernicze informacji na temat prowadzonych przez nie rachunków podatników amerykańskich. Jako że w gronie państw, które podpisały umowę FATCA jest także Polska, jej przepisy obowiązują w naszym kraju od 1. XII 2015 roku. W związku z tym, ci klienci wymienionych wyżej instytucji, którzy podpisali z nimi umowy w terminie pomiędzy 1 lipca 2014 r., a 30 listopada 2015 r. (w tzw „okresie przejściowym”), utrzymają od nich zapytanie o ich rezydencję podatkową, na które należy odpowiedzieć do 1. XII 2016 pod groźbą zablokowania konta i odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych deklaracji.

W przypadku podpisania takowych umów w okresie po 1. XII 2015 roku, sprawa jest prostsza, jako że deklarację o rezydencji podatkowej składa się już w chwili podpisywania rzeczonej umowy.

Nie tylko FATCA

Jednakże FATCA to tylko wierzchołek góry lodowej coraz powszechniejszego, ogólnoświatowego trendu odchodzenia od tak pilnie dotąd strzeżonej tajemnicy bankowej. Odpowiedzialna za taki stan rzeczy jest głównie OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), pod której naciskiem kolejne państwa (w tym Polska), podpisują Wielostronne Porozumienie Właściwych Władz w Sprawie Automatycznej Wymiany Informacji Finansowych, czyli Competent Authority Agreement, koordynująca wdrożenia globalnego standardu wymiany informacji CRS (ang. Common Reporting Standard).

Wspomniane porozumienie zobowiązuje państwa – sygnatariuszy do podjęcia takich czynności jak identyfikacji, opracowania, a potem do przesłania organom podatkowym informacji na temat zagranicznych rezydentów podatkowych, których rachunki prowadzone są na ich terytorium. Na barkach instytucji finansowych (banków) spocznie ciężar określenia miejsca rezydencji podatkowej klienta. W przypadku, w którym będzie ona inna niż kraj, gdzie ów klient posiada rachunek, bank powiadomi organy skarbowe właściwego dla obowiązku podatkowego klienta państwa. W tym momencie rozpocznie się współpraca między obu krajami, polegająca na wymianie informacji bankowych dotyczących owego klienta.

Zakres informacji przekazywanych dzięki tej procedurze, będzie obejmował takie wiadomości jak wartości i salda kont, dane o odsetkach, lokatach, dywidendach, zyskach ze sprzedaży aktywów finansowych i inwestycjach. Krótko mówiąc, to, co do tej pory było chronione przez tajemnicę bankową, stanie się w dużym stopniu… jawne!

Teoretycznym celem takich praktycznych działań jest przeciwdziałanie unikaniu opodatkowania i ochrona integralności systemów podatkowych w jak największej ilości krajów świata.

Koniec tajemnicy bankowej?

W tym miejscu należałoby zadać sobie pytanie, czy jest (będzie) jeszcze jakieś miejsce na świecie, w którym inwestor będzie mógł liczyć na ochronę poufności informacji o jego kontach bankowych. Sprawa wydaje się być wielce problematyczna, jako że na chwilę obecną aż 101 krajów jest sygnatariuszami Wielostronnego Porozumienia Właściwych Władz w Sprawie Automatycznej Wymiany Informacji Finansowych (Competent Authority Agreement).

Na szczęście, sytuacja chociaż skomplikowana, nie jest beznadziejna. Wciąż jest wiele krajów, nie wyrażających chęci do podpisania CAA, zapewne ze względu na obawy przed masowym odpływem inwestorów. Do ich grona zaliczymy takie jurysdykcje jak np. Gruzja, Tajwan czy Paragwaj, ale co ważne, także liczne terytoria zależne Wielkiej Brytanii, należące do grona krajów przyjaznych biznesowi. Co ciekawe, miejscem ucieczki przed ingerencją OECD mogą też być… Stany Zjednoczone, które pomimo iż wymagają od wielu krajów przystąpienia do umowy FATCA, same nie są chętne do podporządkowania się zaleceniom Common Reporting Standard!

Droga przedsiębiorcy

Biorąc pod uwagę coraz to nowe, a często coraz to bardziej kontrowersyjne rozwiązania prawne, na potencjalny sukces międzynarodowego przedsiębiorcy XXI wieku składają się dwa główne elementy:

Pierwszy z nich to wybór właściwej jurysdykcji, przyjaznej przedsiębiorcy. Tutaj klasycznym i najjaskrawszym przykładem może oczywiście być Wielka Brytania. Inne wyjście, to skierowanie uwagi na któryś z krajów „stosujących szkodliwą konkurencję podatkową”, czyli po prostu na raj podatkowy.

Istnieją takie kraje w Europie (Gibraltar, Guernsey, Jersey, Man), istnieją też poza nią. Uwaga! Możemy je także znaleźć na terytorium Stanów Zjednoczonych (Delaware, Wyoming, Floryda) – kraju, który broni się przed wprowadzeniem problematycznych przepisów Common Reporting Standard. Tak więc firma w USA  też jest rozwiązaniem.

A zatem, pierwszym krokiem na drodze przedsiębiorcy, może być rejestracja firmy offshore w kraju sprzyjającym przedsiębiorcy, ewentualnie postawienie na jurysdykcję o lepszej renomie, czyli po prostu założenie firmy w Wielkiej Brytanii (możliwe też jest przeniesienie firmy do UK).

Krok drugi to wybór odpowiedniej lokalizacji dla założenia konta bankowego. Takie posunięcie wymaga zdobycia informacji, które kraje nie należą do grona owych 101 zobowiązanych do automatycznej wymiany informacji podatkowych. Dobrze byłoby też zorientować się, czy wybrana przez nas jurysdykcja nie tylko nie podpisała Competent Authority Agreement, ale czy nie znajduje się na celowniku OECD, która próbuje wymóc na niej dokonania takiego właśnie „postępku”.

Powyższe fakty prowadzą do niewesołego wniosku, iż na wyjątkową ironię zakrawa fakt, że międzynarodowe organizacje takie jak OECD czy UE, które w założeniu mają działać na rzecz rozwoju gospodarczego i poprawy sytuacji przedsiębiorców, zdają się robić wszystko, aby było odwrotnie…