Czasy, w których instytucja banku była synonimem bezpieczeństwa i poufności wydają się bezpowrotnie odchodzić do lamusa historii, a osoby składające w dobrej wierze swoje oszczędności na bankowych kontach przekonane o ich nietykalności mogą się srodze rozczarować. Okazuje się bowiem, że w pewnych sytuacjach można przestać być dysponentem własnych pieniędzy, a o ich przeznaczeniu zadecyduje… sam bank! Sytuacja taka, chociaż trudna do wyobrażenia w realiach demokratycznego, liberalnego państwa, którego jednym z filarów jest prawo własności, jest niestety jak najbardziej możliwa. A wszystko przez…

BRRD

BRRD, czyli Bank Recovery and Resolution Directive, to unijna dyrektywa, pozwalająca, najogólniej rzecz biorąc, na ratowanie upadających banków środkami jego klientów. Co prawda jest to „tylko” dyrektywa, czyli dokument wyznaczający pewne reguły działania w konkretnych sytuacjach, ale niewchodzący bezpośrednio do systemu prawnego poszczególnych państw. Niemniej jednak, Polska, jako członek Unii Europejskiej będzie, a nawet już jest, zmuszona do podporządkowania się jej zaleceniom, niestety ze szkodą dla obywateli korzystających z usług banków.

BRRD przewiduje stopniowe „ratowanie” zagrożonego upadłością banku. W pierwszej kolejności na udziały banku zostaną zamienione te należności, które bank zobowiązany jest wypłacić wierzycielom i akcjonariuszom. Kolejny etap, to umorzenie zobowiązań, jakie bank posiadał wobec swoich najbogatszych klientów oraz przedsiębiorców. A na koniec, możliwe stanie się wywłaszczenie depozytów o wartości przekraczającej 100,000 Euro! Za przeprowadzenie tej procedury na polskim gruncie odpowiedzialne będą takie instytucje jak Bankowy Fundusz Gwarancyjny, oraz współpracujące z nim Komisja Nadzoru Finansowego, Minister Finansów i Narodowy Bank Polski.

Pocieszającym może wydać się fakt, że spośród wszystkich depozytów prowadzonych przez banki w Polsce, jedynie około 1% zawiera środki przekraczające 100,000 Euro. Teoretycznie więc, ogromna większość klientów banków jest bezpieczna. Ale to tylko pozór – niewielka ilość depozytów, z których pieniądze mogą zostać „wywłaszczone” (czyli mówiąc wprost: zabrane) stwarza ryzyko, że pozyskane z nich kwoty okażą się niewystarczające! A zatem kolejnym, łatwym do przewidzenia krokiem będzie zabranie środków tym klientom, których depozyty nie przekraczają „bezpiecznej” wartości 100,000 Euro.

(Ciekawostka: w kwestii wprowadzenia w życie zaleceń dyrektywy Bank Recovery and Resolution Directive, największe w Polsce partie polityczne są ze sobą… zgodne, uzasadniając jej słuszność koniecznością „…ochrony środków publicznych poprzez minimalizację ryzyka użycia tych środków w celu ratowania problematycznych i stwarzających zagrożenie instytucji…” czy też dbania o „…interes osób, które w bankach w Polsce, w SKOK-ach w Polsce mają swoje depozyty…”).

Czuj duch!

Jednym ze sposobów na zabezpieczenie się przed niespodzianką w postaci „zniknięcia” środków finansowych z własnego depozytu jest bezustanne śledzenie informacji na temat kondycji finansowej banku lub banków, którym zaufaliśmy, powierzając im swoje oszczędności. Tyle że ta metoda jest nieco problematyczna, jako że wymaga ciągłego zaangażowania czasu i uwagi niezbędnych najpierw do pozyskania, a następnie właściwej interpretacji kluczowych informacji. Może to być o tyle trudne, że nie każdy (a nawet skłonny jestem zaryzykować stwierdzenie, że żaden) bank nie będzie chętny do upubliczniania informacji o jego złej kondycji finansowej, co w oczywisty sposób odstraszyło by potencjalnych klientów, jeszcze bardziej pogrążając go w tarapatach. Jak więc zadbać o swoje ciężko zarobione pieniądze?

Konto bankowe za granicą

Jak widać, odpowiedź jest banalnie prosta! Wszak Unia Europejska nie sięga swoimi ekonomiczno – politycznymi mackami na cały świat. Należy więc znaleźć odpowiednią jurysdykcję, której prawo bankowe nie tylko zagwarantuje klientowi korzystne dla niego warunki, ale też zabezpieczy jego oszczędności przed niezależnymi od niego posunięciami poddanych politycznemu dyktatowi Unii Europejskiej instytucji finansowych.

(Kolejna ciekawostka: biorąc pod uwagę dosyć specyficzne podejście UE do kwestii własności prywatnej, można dojść do niepokojącego wniosku, że obecnie bliżej jej do nieistniejącego już Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, niż do ekonomicznego, wolnorynkowego giganta, jakim miała być w założeniu jej twórców).

Jednak zakładając konto za granicą, należy zastanowić się, który kraj wybrać? A wybór jest duży…

Możemy bowiem zdecydować się na kraj o stabilnej sytuacji gospodarczej i politycznej oraz ugruntowanej międzynarodowej renomie (np. konto w Szwajcarii), a z drugiej strony, atrakcyjnymi warunkami kuszą niewielkie, wyspiarskie państewka (raje podatkowe), dla których sektor bankowy stanowi ważny element gospodarki (np. Kajmany, Seszele). Możemy odpowiednich jurysdykcji szukać w Europie (np. Liechtenstein), lub też poza nią (Singapur, Hongkong). Który zatem kraj wybrać na bezpieczny dom dla naszych pieniędzy?

Trudno wymagać od przeciętnego Kowalskiego, aby był ekspertem od prawa bankowego kilkudziesięciu, czy nawet kilkunastu jurysdykcji rozrzuconych po całym świecie. Logicznym posunięciem jest więc skorzystanie z usług profesjonalnej firmy doradczej wyspecjalizowanej w tego typu zagadnieniach. Przykładem może być Dowson Holdings, której oferta obejmuje między innymi doradztwo w wyborze odpowiedniej jurysdykcji dla założenia kont zagranicznych (kont offshore) oraz przeprowadzenie kompletnej procedury założenia tychże kont. Oferta Dowson Holdings jest na tyle szeroka, (obejmuje kraje na całym świecie, zarówno oazy podatkowe jak i renomowane, prężne gospodarki, w tym te wymienione już wyżej), że każdy z pewnością znajdzie dla siebie coś odpowiedniego. Tak więc decyzja o przeniesieniu oszczędności poza drapieżną jurysdykcję Unii Europejskiej, połączona z fachową wiedzą wykwalifikowanych doradców (Dowson Holdings) jest obecnie najskuteczniejszą formą obrony przed coraz to bardziej kontrowersyjnymi posunięciami Unii Europejskiej.

Zegar tyka

„Co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj”, a mówiąc dokładnie, nie należy zwlekać z decyzją o przeniesieniu oszczędności do jurysdykcji gwarantującej ich bezpieczeństwo w stopniu większym niż robi to Unia Europejska, tym bardziej, że po pierwsze z pomocą doradców nie jest to nic skomplikowanego, a po drugie; kiedy na murach bankowych gmachów pojawią się rysy zwiastujące ich upadek, może już być za późno…