Optymalizacja podatkowa, czyli stosowanie legalnych metod w celu obniżenia zobowiązań podatkowych, bez wątpliwości wiąże się z wymiernymi korzyściami dla przedsiębiorstw, jako że pozwala zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć chociażby na kolejne inwestycje. Równie istotne jest znalezienie odpowiedniej jurysdykcji, oferującej inwestorom atrakcyjne warunki dla prowadzenia firmy; stąd częste w przypadku naszych rodaków rejestrowanie działalności gospodarczej w Wielkiej Brytanii – państwie słynącym z przyjaznego nastawienia wobec biznesu. Jednakże, w myśl łacińskiej zasady „omne trinum perfectum” do odniesienia sukcesu niezbędny jest jeszcze jeden, trzeci czynnik: bezpieczeństwo środków finansowych.

Lepkie ręce” Unii Europejskiej

A właśnie to bezpieczeństwo stoi obecnie pod sporym znakiem zapytania. Jest to rezultatem unijnej dyrektywy określanej skrótem BRRD, czyli Bank Recovery and Resolution Directive. W myśl jej postanowień, banki w krajach Unii Europejskiej, w sytuacji zagrożenia upadłością mogą ratować się przy użyciu pieniędzy swoich klientów bez konieczności uzyskania ich zgody! W praktyce oznacza to, że lokując środki finansowe w banku, tracimy do nich pełne prawo własności, ponieważ przestajemy być ich jedynymi dysponentami. A zatem, na dowolnego przedsiębiorcę w każdej chwili może spaść śmiertelny cios, w postaci odebrania mu funduszy umożliwiającej dalszą działalność. Używając mocnych słów można by nawet rzec, że Unia Europejska zalegalizowała kradzież. A to z pewnością nie stwarza odpowiedniego klimatu zachęcającego do tworzenia i prowadzenia własnych firm…

BRRD na gruncie polskim

Dyrektywa BRRD mówi, że zagrożony bankructwem bank może przejąć środki z depozytów, których wartość przekracza sumę 100,000 Euro. W przełożeniu na polską rzeczywistość oznacza to, że konfiskatą mienia zagrożonych jest około 1% klientów banków, ponieważ zaledwie tylu posiada odpowiednio zasobne depozyty. Teoretycznie więc, większość z nas nie powinna się niczym martwić, jako że 99% depozytów jest bezpiecznych. Niestety, tylko teoretycznie…

W praktyce bowiem, tak niewielka liczba podmiotów, których środki finansowe mogą być użyte do wyciągania banków z tarapatów oznacza po prostu, że środki te mogą okazać się niewystarczające. A wtedy, kolejnym, łatwym do przewidzenia krokiem, jaki podejmie bank, będzie przejęcie funduszy z pozostałych depozytów. Czyli, mówiąc wprost, bezpieczny nie jest nikt!

Koła ratunkowe

Na szczęście, nie ma sytuacji bez wyjścia. Także tutaj zaniepokojony losem swoich oszczędności klient banku może podjąć pewne środki zaradcze.

Pierwszym z nich może być bezustanne śledzenie kondycji finansowej banku. Jednakże ta metoda wymaga poświęcenia dużej ilości czasu na pozyskanie i analizę odpowiednich informacji. Dodajmy takich informacji, którymi bank nie zawsze będzie chętnie się dzielił (któryż to bowiem bank poda do publicznej wiadomości informacje o ryzyku upadku?), w rezultacie czego dotarcie do nich może okazać się bardzo trudne. Podsumowując, sposób ten może okazać się zbyt praco– i czasochłonny dla przeciętnego przedsiębiorcy, który przecież przede wszystkim chce zarabiać, a nie bawić się w detektywa bankowego.

Drugi sposób możemy określić mianem „dywersyfikacji”, czyli w tym przypadku rozdzielenia oszczędności pomiędzy kilka lub nawet kilkanaście różnych banków, tak, że nawet upadek jednego lub dwóch nie pozbawi firmy majątku. Ta metoda, chociaż stosunkowo bezpieczna, wiąże się z ponoszeniem sporych kosztów związanych z obsługą wielu kont oraz koniecznością załatwiania licznych formalności, jakich wymaga współpraca z bankami. Dlatego więc warto szukać dalej…

I właśnie tym sposobem przechodzimy do najlepszej formy obrony przed zakusami banków, jaką jest konto za granicą. Należy po prostu umieścić swoje oszczędności w kraju, którego prawo nie zezwala bankom na konfiskatę majątku ich klientów. Pozostaje tylko wybrać odpowiednie miejsce.

Jedna z opcji to kraje europejskie nie będące członkami Unii Europejskiej, np. Szwajcaria lub Liechtenstein, zwłaszcza że oba te kraje słyną z jakości oferowanych usług sektora bankowego. Jednakże, w stosunku do państw Starego Kontynentu należy zachować pewną dozę ostrożności, jako że ścisła współpraca tych jurysdykcji z krajami Unii, może sprawić, że w pewnym momencie ugną się one pod presją ekonomiczną i prawną Brukseli. Alternatywą mogą więc być kraje pozaeuropejskie, częstokroć zaliczane do grona rajów podatkowych. Chociażby takie jak:

Hongkong – to byłe brytyjskie terytorium zależne słynie z niskich podatków, bardzo przyjaznego środowiska dla prowadzenia biznesu, oraz oczywiście z bardzo atrakcyjnego poziomu usług bankowych. Tamtejsze prawodawstwo gwarantuje wysoki stopień tajemnicy bankowej, a co ważniejsze, nie przewiduje zastosowania automatycznej wymiany informacji podatkowych z Unią Europejską i nie udziela żadnych informacji na temat środków finansowych zgromadzonych w hongkońskich bankach przez obywateli UE!

Singapur – azjatycki tygrys będący jedną z najatrakcyjniejszych oaz podatkowych. Ale oprócz niskich podatków, Singapur oferuje wyjątkowo korzystne rozwiązania z zakresu prawa bankowego. Składają się na nie m.in. bardzo wysoki poziom tajemnicy bankowej (jak w Hongkongu), zakaz udzielania informacji o kontach, niestosowanie licznych przepisów dotyczącej międzynarodowej wymiany informacji bankowych czy też przyjazne nastawienie wobec banków prywatnych.

Seszele – to niewielkie państewko, podobnie jak obydwa przytoczone powyżej, zaliczane jest do rajów podatkowych, które cechuje dodatkowo przyjazne prawo bankowe. Największa zaleta tamtejszych banków to wysoki poziom poufności informacji dotyczących ich klientów. W praktyce mogą one zostać ujawnione tylko na potrzeby śledztw karnych.

Kajmany – o renomie prawa bankowego tego niewielkiego kraju świadczy fakt, że jest piątym największym na świecie centrum bankowym. Ich niewątpliwą zaletą jest to, iż pomimo pozostawania pod zwierzchnictwem Zjednoczonego Królestwa, nie jest członkiem Unii Europejskiej i nie podlega jej jurysdykcji – a zatem, nie mają tam zastosowania postanowienia dyrektywy BRRD.

Do dzieła!

Biorąc pod uwagę coraz większy zakres ingerencji Unii Europejskiej w wolność gospodarczą, każdy biznesmen powinien bardzo poważnie rozważyć wprowadzenie w życie przytoczonych powyżej kroków, zwiększających szanse na odniesienie sukcesu. Przypomnijmy, że chodzi tu o optymalizację podatkową, przeniesienie działalności gospodarczej do bardziej przyjaznej jurysdykcji (zmiana rezydencji podatkowej) oraz otwarcie konta zagranicznego w kraju pozostającym poza zasięgiem Unii Europejskiej (najlepiej w oazie podatkowej). Gdyby owe czynności wydały się komuś zbyt skomplikowane, zawsze może skorzystać z usług profesjonalnych firm doradczych, które nie tylko wybiorą odpowiednią lokalizację dla firmy i konta bankowego, ale także przeprowadzą wszelkie czynności formalne.

Autor: B.Fuchs